niedziela, 23 lutego 2014

Rozdział 3

Josh POV.

Wracałem do domu po ciężkim treningu.Była już pierwsza w nocy, ale trener stał się cholernie wymagający, odkąd nasza drużyna dostała się na najważniejszy jak dotąd turniej. Musiałem iść pieszo, bo spóźniłem się na autobus. Rozumiem, to będą ważne zawody, ale czy ten koleś czasem nie przegina?! Co za trener trzymałby nas do tej godziny... Dookoła było słychać okrzyki i śmiechy pijanych ludzi, ale to nic dziwnego w tej okolicy. Włożyłem kaptur na glowę i wsunąłem ręce do kieszeni. Minąłem kolejny klub.Nagle tuż obok usłyszałem jak coś upadło z trzaskiem. Kilka kawałków rozbitego szkła podleciało aż pod moje nogi. Po moich plecach przebiegł zimny dreszcz. Ukradkiem spojrzałem w stronę, z której doszedł chałas. Widok bardzo mnie zaskoczył. Obok szła dosyć drobna dziewczyna, miała okrągłą buzię i duże, ciemne oczy. Butelka musiała wypaść z jej drobnej ręki.
Zmarszczyłem brwi. Co ona robiła sama o tej godzinie w takim miejscu? Zatrzymałem się, żeby lepiej jej się przyjrzeć. Szła powoli, nie była pewna swoich kroków, chwiała się, jakby zaraz miała się przewrócić. Była pijana. Powoli zbliżyłem się do niej.

- Hej, pomóc Ci? - zapytałem niepewnie. Nie otrzymałem jednak żadnej odpowiedzi.
Mimo wszystko wziąłem ją pod rękę i powoli ruszyliśmy.
- Jak masz na imię? - znów się odezwałem. Chciałem dowiedzieć się o niej czegoś. Czegokowiek. W odpowiedzi usłyszałem tylko jakiś bełkot. O nic więcej już nie pytałem. Powoli i w milczeniu skierowaliśmy się w stronę mojego domu.

                                                 ***

Tej nocy niebo było puste i milczące. Wszystkie budynki szybko znikały w mroku. Na szczęście byliśmy już pod moimi drzwiami. Dobrze, że ojciec był teraz na szkoleniu. Wreszcie miałem spokój. Szybko włożyłem klucz i przekręciłem zamek. Nie mogłem nażekać na swój dom. Był duży i nowoczesny. Odkąd stary znalazł dobrą fuchę i wybił się na biznesmena kasy nam nie brakuje. Weszliśmy do przedpokoju, a stąd długi korytarz prowadził do 4 pokoi, kuchni i salonu. Pomogłem dziewczynie przejść przez korytarz i położyłem w jednym z pokoi. Od czasu do czasu coś mówiła, ale nie byłem w stanie określić co. Ułożyłem ją wygodnie na łóżku a sam udałem się do kuchni, żeby zrobić dla niej coś ciepłego do picia. Niestety nie zdążyła wypić herbaty, bo kiedy wróciłem do sypialni, już spała. Położyłem herbatę na stoliku nocnym i wyszedłem do pokoju obok, pozwalając jej odpocząć.


Alex POV.
Otworzyłam oczy. W głowie mi łupało, nie mogłam pozbierać myśli. Położyłam się na plecach i zaczęłam wpatrywać się w swój śnieżnobiały żyrandol, wiszący nad moją głową. Ogromne łóżko wydawało się miększe niż zwykle, jasna pościel i brązowe poduszki tak ładnie wyglądały. Biały żyrandol, jasna pościel i ciemne poduszki... Te rzeczy ciągle wirowały po mojej głowie. Nie mogłam zmusić się do myślenia, czułam każdy mięsień swojego ciała, wszystkie niemiłosiernie bolały, jednak te rzeczy nie dawały mi spokoju. Jakbym miała o czymś pamiętać, o czymś wiedzieć. Ale skoro nie pamiętałam to czy to było takie ważne? A kogo to obchodzi. Wzdechnęłam ciężko, nie miałam siły ani ochoty wstać. W tym momencie doszło do mnie o co chodziło, poczułam zimne dreszcze na całym ciele. Szybko zerwałam się na równe nogi. Przecież to nie moje rzeczy, nie mój pokój. Zrobiło mi się słabo. Zaczęłam rozglądać się po pokoju. Był dosyć duży, ale w środku były tylko łóżko, szafka nocna i jakaś mała komoda w kącie, i ogromne okno. Ściany były białe ale od mniej więcej pasa w dół były pokryte przez brązowe płytki. Nowoczesny wystrój. Przez moje ciało przrszedł kolejny zimny dreszcz. Co ja robiłam w czyimś łóżku?! Miałam pewne podejrzenia, ale wolalam nawet o tym nie myśleć. Podeszłam do drzwi przedemną i nacisnęłam klamkę. Uchyliłam lekko drzwi. Cholernie się bałam. W salonie słychać było cicho grający telewizor, ale w tym momencie usłyszałam za swoimi plecami kroki. Szybko się odwróciłam. Starałam się nie okazywać, że się bałam. Wciąż wyglądałam jak mała dziewczynka, chociaż za kilka dni skończę 17 lat. Kilka kroków dalej stał chłopak, trochę starszy ode mnie, miał czarne włosy, brązowe oczy. Nie wyglądał jak zboczeniec.

-  Wstałaś już? Jak się czujesz?
-  A co Cię to obchodzi?! Kim ty wogóle jesteś?! - zaczęłam na niego wrzeszczeć. Nie kontrolowałam już swoich emocji.
- Spokojnie. Chciałem Ci tylko pomóc. Bałem się, że coś Ci się stanie. -  odpowiedział spokojnie i zmarszczył brwi, a na jego czole uformowała się długa zmarszczka
- Pomóc ?! Tak chciałeś mi pomóc?!  Co ty sobie myślałeś!
- Nie miałem złych intencji. Nie wyglądałaś najlepiej. Jestem Josh.
Nie obchodzi mnie kim jesteś ale trzymaj się ode mnie z daleka - wycedziłam przez zęby.
Odepchnęłam go, aby utorować sobie drogę do drzwi. Kiedy dotknęłam rękami jego ciała poczułam się słabo. Jego ciało było ciepłe , a każdy mięsień był napięty. Moje było sztywne i chłodne. Trzasnęłam drzwiami z całej siły i wyszłam.
Dopiero kiedy szłam pustymi uliczkami powoli docierały do mnie wspomnienia z tej nocy. Chwile i momenty o których marzyłam zapomnieć. Wypełniałam się bólem i cierpieniem. Coś się we mnie załamało. Czułam to z coraz bardziej każdym uderzeniem serca.


_______________________________________________________________

                                        CZYTASZ=KOMENTUJESZ

2 komentarze: