Była już chyba 2 w nocy. Siedziałyśmy w pokoju i udawałam, że słuchałam tego co do mnie
mówiła. Zwykle tak nie robię, ale od godziny opisywała mi kolejnych 3
chłopaków, którzy jej się spodobali. Zaczęłam wiec myśleć o sprawach, które
interesowały mnie trochę bardziej. Jutro jest fajna impreza w klubie,
zastanawiam się czy pójdziemy tam razem z Niall’em. Zaczynało mnie naprawdę
denerwować to, że nie chce mnie przedstawić swoim najlepszym kumplom. Jesteśmy
razem już prawie rok więc nie wiem co mu stoi na przeszkodzie. W każdym razie
musimy o tym pogadać.
- Hej!!! – donośny krzyk Amandy,
wymierzony prosto do mojego ucha, wyrwał mnie z zamyślenia.
- W ogóle mnie nie słuchasz!!! –
powiedziała urażona. Siedziała tuż obok i przyglądała mi się marszcząc brwi.
- Przepraszam, myślałam o czymś
ważnym. – usprawiedliwiłam się, na co ona momentalnie się rozpromieniła i
zachichotała.
- Oczywiście. Myślisz o Niallerku, o
tym jaki jest seksowny i że Cię tak podnieca – zaczęła opowiadać historię.
Nigdy się nie hamowała. Zaczęła gadać z dziwnym akcentem i głupio
gestykulowała.
- Och, zamknij się – nie lubiłam rozmawiać z nikim na tego typu tematy , więc odcięłam jej się szybko . Nie miałam nastroju na takie żarty . – Idę spać .
Położyłam się , przyłożyłam głowę do poduszki i momentalnie usnęłam .
- Och, zamknij się – nie lubiłam rozmawiać z nikim na tego typu tematy , więc odcięłam jej się szybko . Nie miałam nastroju na takie żarty . – Idę spać .
Położyłam się , przyłożyłam głowę do poduszki i momentalnie usnęłam .
***
Poczułam jak ktoś wierci się na łóżku
. Ze snu wyrwał mnie trzask . Moja przyjaciółka pewnie właśnie wstała , więc
musi być już późno . Otarłam oczy i przeciągnęłam się leniwie . Wyjrzałam przez
okno i ukazał mi się piękny widok . Słońce oświecało małą warstwę śniegu ,
która pokryła ogrody i chodniki .Spojrzałam na termometr za oknem , wskazywał 2*C . Zima to piękna pora roku . Wszędzie jest biały , świecący w słońcu puch
, bałwany , dzieci jeżdżą na sankach . Już niedługo może tutaj też tak będzie. Usiadłam na łóżku i po kilku sekundach
ruszyłam wolno w stronę schodów . Po drodze usłyszałam ja Amanda trzaska się w
kuchni więc bezzwłocznie poszłam w jej kierunku . Kiedy przekroczyłam próg
kuchni poczułam słodki zapach syropu klonowego i naleśników .
- Hej - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Hej - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Hej . Jak się spało? – zapytała
kładąc na talerz dopiero co zrobionego naleśnika. Szybko siadłam przy stole i
zaczęłam jeść. Co jak co, ale ona umie gotować. Nie czekając na moją odpowiedź
pociągnęła dalej rozmowę.
- Ładnie dzisiaj wyglądasz. –
powiedziała, pilnując kolejnego naleśnika na patelni.
Fajnie… jestem jeszcze w pidżamie z
szopą na głowie.
- Od której strony? – spytałam
zirytowana.
- Hah, od dupy strony!!- krzyknęła do
mnie i wybuchła śmiechem.
Po tych słowach spojrzałam na nią
karcąco. Głupie i tępe to jest jak jasny chuj, ale i tak ją kocham.
***
Zaczęłyśmy szykować się na imprezę.
Ja zajrzałam do szafy z założeniem, że znajdę coś fajnego , a Ama mi to
pożyczy. Ona poszła do łazienki żeby się wykąpać. Po kilku minutach wybiegła z
wrzaskiem.
- Zamiast wody poleciało mleko!
Zaczęłam się z niej bardzo głośno
śmiać, a ona pobiegła zadzwonić po hydraulika. Amanda szybko się przebrała a
ja nie mogłam przestać się z niej śmiać.
Hydraulik przyszedł po 10 minutach. Facet łaził po
całym domu, sprawdzał wszystkie rury, ale nie dowiedzieliśmy się, jak mleko znalazło się w prysznicu. Ama miała nas totalnie dosyć, bo nawet hydraulik był rozbawiony tą sytuacją, a ja ciągle się śmiałam.- Mówię Ci, na pewno macie w domu krowe!- nie potrafiłam w tym momencie zachować powagi.
Wreszcie przeszliśmy do rury, która prowadziła wodę bezpośrednio do prysznica i umywalki.
-Tu coś jest.- powiedział mężczyzna, zaraz po odkręceniu zaworu i wyciągnął pustą butelkę po mleku.
Amanda od razu ogarnęła czyja to sprawka więc szybko zapłaciła gościowi i go oddelegowała.
-David?
- No a kurwa kto inny... Idiota nie ma co robić. Idę się wykąpać- powiedziała wkurzona i weszła szybkim krokiem do łazienki, a ja skierowałam się z powrotem do jej szafy, żeby wybrać jakąś fajną bluzkę do shortów. Po znalezieniu idealnego stroju, uznałyśmy, że pora zamówić pizze.
Umówiliśmy się, że o 19 miał po nas przyjechać Niall, więc miałyśmy jeszcze godzinę na przyszykowanie się. Amanda stała przed lustrem i robiła kreski a ja rozczesywałam ciemne długie włosy.
Wreszcie usłyszałam jak pod domem zatrzymuje się auto. Wyjrzałam przez okno, blondyn już podchodził do drzwi wejściowych . Zbiegłam szybko po schodach żeby otworzyć drzwi . Kiedy je otworzyłam zobaczyłam uśmiechniętego chłopaka i od razu rzuciłam mu się na szyję .Pomogłam mu zdjąć kurtkę. Uśmiechnęłam się lekko a on pocałował mnie w policzek. Był ładnie ubrany. Czarne spodnie idealnie pasowały do niebieskiej koszuli w szarą kratę i szarych vans'ów.
- Cześć. Ładnie wyglądasz. - powiedział, wysunął język i zwilżył usta.
- Dzięki . Jak miło. - zaśmiałam się - ty też niczego sobie.
- Dziękuję. - lekko się uśmiechnął i przeczesał ręką swoje włosy .
Po chwili zeszła do nas Amanda , przywitała się z Niallem i powiedziała , że jest gotowa . Była ubrana w czerwoną sukienkę , która sięgała do połowy jej ud . Miała czarne , wysokie szpilki pokryte ćwiekami i do kompletu czarny naszyjnik .
- Idziesz sama ? - przerwał ciszę Niall - Czy jeszcze na kogoś czekamy ?
- Jasne , że sama . Przecież nie poszłabym z żadnym facetem do klubu pełnego przystojniaków . - odpowiedziała szybko poprawiając sukienkę .
Założyłam bluzę i wyszliśmy z domu . Usiadłam obok Nialla na przednim siedzeniu i ruszyliśmy w drogę .
***
Po drodze rozmowa się nie kleiła . Niall był skupiony na drodze a Amanda co chwile poprawiała makijaż i malowała usta czerwoną szminką . Ja doszłam do wniosku , że mogłam założyć dłuższe spodnie , ale przynajmniej śnieg , który wczoraj spadł zdążył już stopnieć . Bawiłam się swoimi włosami, które opadały na moje ramiona , oglądając przez okno idących ludzi. Wreszcie dotarliśmy na miejsce . O tej godzinie nie była to już najbezpieczniejsza dzielnica, ale tylko gdy chodzi się tędy samemu . Wyszliśmy z auta i złapałam mojego chłopaka za rękę . Skierowaliśmy się do wejścia klubu . Przed drzwiami stał gruby ochroniarz , podeszliśmy do niego a on wpuścił nas do środka . Gdy weszliśmy , od razu poczułam zapach alkoholu , mnóstwo ludzi tańczyło i bawiło się . Bar z alkoholem był ciągle oblegany tak samo jak stół do bilarda . DJ puszczał znane kawałki , a przy nim tańczyły różne dziewczyny . Ale moją uwagę najbardziej przykuło miejsce , w którym było najwięcej mężczyzn . Przyjrzałam się dokładniej i zobaczyłam jak kilka lasek tańczyło na rurach . Jedna z tańczących dziewczyn wydała mi się dziwnie znajoma . Może to ktoś ze szkoły. Chciałam powiedzieć Amandzie i Niall'owi , że niezbyt mi się to podoba , ale gdy tylko się odwróciłam zobaczyłam , że Amandy nigdzie nie ma . Nie wiem dla czego ale Niall zaczął się śmiać .
- Widziałeś gdzieś Amandę ? - wykrzyczałam , żeby nie zagłuszyły mnie dźwięki muzyki .
On tylko wskazał palcem miejsce , które przed chwilą było obiektem mojego zainteresowania . Moja przyjaciółka , trzymając już jakiś napój w ręce i rozmawiając z jakimiś facetami zabawiała się przy rurze .
- Ehhh .. poradzi sobie . - powiedziałam blondynowi i machnęłam na nią ręką .
Uśmiechnął się i oboje skierowaliśmy się w stronę baru. Poprosił o 2 kieliszki czerwonego wina . Co jakiś czas jeszcze zerkałam na Ame żeby zobaczyć czy wszystko u niej w porządku . Wypiliśmy jeszcze po 2 kieliszki i nasze umysły nie ogarniały tak bardzo jak wcześniej, ale i tak poszliśmy tańczyć. Bardzo dobrze się bawiliśmy,żartowaliśmy, śmaliśmy się. Przeprosiłam na chwilę i udałam się do toalety. Tam też było kilka par, które zaczęły bawić się trochę za dobrze. Nie chciałam tam zostać ani chwili dłużej, słuchając.. dziwnych dźwięków. Szybko wróciłam na parkiet. Dookoła bawiło się mnóstwo ludzi, w tym tłumie nie mogłam nigdzie znaleźć Niallera, więc zaczęłam wzrokiem przeczesywać pomieszczenie. Przyglądałam się każdej osobie z osobna. Szukałam wszędzie mojego blondyna. Może źle zrobiłam, że tyle wypiłam. Z chwili na chwile ludzie i rzeczy wokół mnie traciły swoją ostrość. Przepychałam się między ludźmi, przyglądałam się, czy nie ma go przy barze. Szukałam jego blond czupryny wśród tłumu. Nagle zatrzymałam wzok.
Znalazłam .
_________________________________________________________________________________
no i jest ! :)) mam nadzieję, że ten rozdział wam się spodobał ;3 Zawzięłam się więc oto jest o 2 w nocy :)))
Przy tym rozdziale pomagała mi moja kuzynka ;]]
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
jeśli wam się podobało to zostawcie komentarz :)) więcej komentarzy to szybciej dodany rozdział