sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 2

Była już  chyba 2 w nocy. Siedziałyśmy w pokoju i udawałam, że słuchałam tego co do mnie mówiła. Zwykle tak nie robię, ale od godziny opisywała mi kolejnych 3 chłopaków, którzy jej się spodobali. Zaczęłam wiec myśleć o sprawach, które interesowały mnie trochę bardziej. Jutro jest fajna impreza w klubie, zastanawiam się czy pójdziemy tam razem z Niall’em. Zaczynało mnie naprawdę denerwować to, że nie chce mnie przedstawić swoim najlepszym kumplom. Jesteśmy razem już prawie rok więc nie wiem co mu stoi na przeszkodzie. W każdym razie musimy o tym pogadać.
- Hej!!! – donośny krzyk Amandy, wymierzony prosto do mojego ucha, wyrwał mnie z zamyślenia. 
- W ogóle mnie nie słuchasz!!! – powiedziała urażona. Siedziała tuż obok i przyglądała mi się marszcząc brwi.
- Przepraszam, myślałam o czymś ważnym. – usprawiedliwiłam się, na co ona momentalnie się rozpromieniła i zachichotała.
- Oczywiście. Myślisz o Niallerku, o tym jaki jest seksowny i że Cię tak podnieca – zaczęła opowiadać historię. Nigdy się  nie hamowała.  Zaczęła gadać z dziwnym akcentem i głupio gestykulowała.
- Och, zamknij się – nie lubiłam rozmawiać z nikim na tego typu tematy , więc odcięłam jej się szybko . Nie miałam nastroju na takie żarty . – Idę spać .

Położyłam się , przyłożyłam głowę do poduszki i momentalnie usnęłam .

                                                                              ***

Poczułam jak ktoś wierci się na łóżku . Ze snu wyrwał mnie trzask . Moja przyjaciółka pewnie właśnie wstała , więc musi być już późno . Otarłam oczy i przeciągnęłam się leniwie . Wyjrzałam przez okno i ukazał mi się piękny widok . Słońce oświecało małą warstwę śniegu , która pokryła ogrody i chodniki .Spojrzałam na termometr za oknem , wskazywał 2*C . Zima to piękna pora roku . Wszędzie jest biały , świecący w słońcu puch , bałwany , dzieci jeżdżą na sankach . Już niedługo może tutaj też tak będzie. Usiadłam na łóżku i po kilku sekundach ruszyłam wolno w stronę schodów . Po drodze usłyszałam ja Amanda trzaska się w kuchni więc bezzwłocznie poszłam w jej kierunku . Kiedy przekroczyłam próg kuchni poczułam słodki zapach syropu klonowego i naleśników .

- Hej - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Hej . Jak się spało? – zapytała kładąc na talerz dopiero co zrobionego naleśnika. Szybko siadłam przy stole i zaczęłam jeść. Co jak co, ale ona umie gotować. Nie czekając na moją odpowiedź pociągnęła dalej rozmowę.
- Ładnie dzisiaj wyglądasz. – powiedziała, pilnując kolejnego naleśnika na patelni.
Fajnie… jestem jeszcze w pidżamie z szopą na głowie.
- Od której strony? – spytałam zirytowana.
- Hah, od dupy strony!!- krzyknęła do mnie i wybuchła śmiechem.
Po tych słowach spojrzałam na nią karcąco. Głupie i tępe to jest jak jasny chuj, ale i tak ją kocham.

***

Zaczęłyśmy szykować się na imprezę. Ja zajrzałam do szafy z założeniem, że znajdę coś fajnego , a Ama mi to pożyczy. Ona poszła do łazienki żeby się wykąpać. Po kilku minutach wybiegła z wrzaskiem.

- Zamiast wody poleciało mleko!

Zaczęłam się z niej bardzo głośno śmiać, a ona pobiegła zadzwonić po hydraulika. Amanda szybko się przebrała a ja nie mogłam przestać się z niej śmiać.
Hydraulik przyszedł po 10 minutach. Facet łaził po całym domu, sprawdzał wszystkie rury, ale nie dowiedzieliśmy się, jak mleko znalazło się w prysznicu. Ama miała nas totalnie dosyć, bo nawet hydraulik był rozbawiony tą sytuacją, a ja ciągle się śmiałam.

- Mówię Ci, na pewno macie w domu krowe!- nie potrafiłam w tym momencie zachować powagi.
Wreszcie przeszliśmy do rury, która prowadziła wodę bezpośrednio do prysznica i umywalki.
-Tu coś jest.- powiedział mężczyzna, zaraz po odkręceniu zaworu i wyciągnął pustą butelkę po mleku.
Amanda od razu ogarnęła czyja to sprawka więc szybko zapłaciła gościowi i go oddelegowała.

-David?
- No a kurwa kto inny... Idiota nie ma co robić. Idę się wykąpać- powiedziała wkurzona i weszła szybkim krokiem do łazienki, a ja skierowałam się z powrotem do jej szafy, żeby wybrać jakąś fajną bluzkę do shortów. Po znalezieniu idealnego stroju, uznałyśmy, że pora zamówić pizze.


Umówiliśmy się, że o 19 miał po nas przyjechać Niall, więc miałyśmy jeszcze godzinę na przyszykowanie się. Amanda stała przed lustrem i robiła kreski a ja rozczesywałam ciemne długie włosy.
Wreszcie usłyszałam jak pod domem zatrzymuje się auto. Wyjrzałam przez okno, blondyn już podchodził do drzwi wejściowych . Zbiegłam szybko po schodach żeby otworzyć drzwi . Kiedy je otworzyłam zobaczyłam uśmiechniętego chłopaka i od razu rzuciłam mu się na szyję .Pomogłam mu zdjąć kurtkę. Uśmiechnęłam się lekko a on pocałował mnie w policzek. Był ładnie ubrany. Czarne spodnie idealnie pasowały do niebieskiej koszuli w szarą kratę i szarych vans'ów. 

- Cześć. Ładnie wyglądasz. - powiedział, wysunął język i zwilżył usta.
- Dzięki . Jak miło. - zaśmiałam się - ty też niczego sobie.
- Dziękuję. - lekko się uśmiechnął i przeczesał ręką swoje włosy .
Po chwili zeszła do nas Amanda , przywitała się z Niallem i powiedziała , że jest gotowa . Była ubrana w czerwoną sukienkę , która sięgała do połowy jej ud . Miała czarne , wysokie szpilki pokryte ćwiekami i do kompletu czarny naszyjnik .  


- Idziesz sama ? - przerwał ciszę Niall - Czy jeszcze na kogoś czekamy ?
- Jasne , że sama . Przecież nie poszłabym z żadnym facetem do klubu pełnego przystojniaków . - odpowiedziała szybko poprawiając sukienkę .
Założyłam bluzę i wyszliśmy z domu . Usiadłam obok Nialla na przednim siedzeniu i ruszyliśmy w drogę .
   
                                                                                 ***

Po drodze rozmowa się nie kleiła . Niall był skupiony na drodze a Amanda co chwile poprawiała makijaż i malowała usta czerwoną szminką . Ja doszłam do wniosku , że mogłam założyć dłuższe spodnie , ale przynajmniej śnieg , który wczoraj spadł zdążył już stopnieć . Bawiłam się swoimi włosami, które opadały na moje ramiona , oglądając  przez okno idących ludzi. Wreszcie dotarliśmy na miejsce . O tej godzinie nie była to już najbezpieczniejsza dzielnica, ale tylko gdy chodzi się tędy samemu . Wyszliśmy z auta i złapałam mojego chłopaka za rękę . Skierowaliśmy się do wejścia klubu . Przed drzwiami stał gruby ochroniarz , podeszliśmy do niego a on wpuścił nas do środka . Gdy weszliśmy , od razu poczułam zapach alkoholu , mnóstwo ludzi tańczyło i bawiło się . Bar z alkoholem był ciągle oblegany tak samo jak stół do bilarda . DJ puszczał znane kawałki , a przy nim tańczyły różne dziewczyny . Ale moją uwagę najbardziej przykuło miejsce , w którym było najwięcej mężczyzn . Przyjrzałam się dokładniej i zobaczyłam jak kilka lasek tańczyło na rurach . Jedna z tańczących dziewczyn wydała mi się dziwnie znajoma . Może to ktoś ze szkoły. Chciałam powiedzieć Amandzie i Niall'owi , że niezbyt mi się to podoba , ale gdy tylko się odwróciłam zobaczyłam , że Amandy nigdzie nie ma . Nie wiem dla czego ale Niall zaczął się śmiać .

- Widziałeś gdzieś Amandę ? - wykrzyczałam , żeby nie zagłuszyły mnie dźwięki muzyki .

On tylko wskazał palcem miejsce , które przed chwilą było obiektem mojego zainteresowania . Moja przyjaciółka , trzymając już jakiś napój w ręce i rozmawiając z jakimiś facetami zabawiała się przy rurze .
- Ehhh .. poradzi sobie . - powiedziałam blondynowi i machnęłam na nią ręką .
Uśmiechnął się i oboje skierowaliśmy się w stronę baru. Poprosił o 2 kieliszki czerwonego wina . Co jakiś czas jeszcze zerkałam na Ame żeby zobaczyć czy wszystko u niej w porządku . Wypiliśmy jeszcze po 2 kieliszki i  nasze umysły nie ogarniały tak bardzo jak wcześniej, ale i tak poszliśmy tańczyć. Bardzo dobrze się bawiliśmy,żartowaliśmy, śmaliśmy się. Przeprosiłam na chwilę i udałam się do toalety. Tam też było kilka par, które zaczęły bawić się trochę za dobrze. Nie chciałam tam zostać ani chwili dłużej, słuchając.. dziwnych dźwięków. Szybko wróciłam na parkiet. Dookoła bawiło się mnóstwo ludzi,  w tym tłumie nie mogłam nigdzie znaleźć Niallera, więc zaczęłam wzrokiem przeczesywać pomieszczenie. Przyglądałam się każdej osobie z osobna. Szukałam wszędzie mojego blondyna. Może źle zrobiłam, że tyle wypiłam. Z chwili na chwile ludzie i rzeczy wokół mnie traciły swoją ostrość. Przepychałam się między ludźmi, przyglądałam się, czy nie ma go przy barze. Szukałam jego blond czupryny wśród tłumu. Nagle zatrzymałam wzok. 
Znalazłam . 
_________________________________________________________________________________

no i jest ! :)) mam nadzieję, że ten  rozdział wam się spodobał ;3 Zawzięłam się więc oto jest o 2 w nocy :)))
Przy tym rozdziale pomagała mi moja kuzynka ;]]
                                                   CZYTASZ=KOMENTUJESZ
jeśli wam się podobało to zostawcie komentarz :)) więcej komentarzy to szybciej dodany rozdział

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Rozdział 1

pggggggggggg*Oczami Alex *

Siedziałam w swoim pokoju, jak zawsze. Ułożyłam się wygodnie na parapecie i obserwowałam jak pierwszy raz w tym roku spadł śnieg. Co jakiś czas ktoś przechodził, ale kiedy  już na ciemnym podwórku oświetlonym tylko jedną latarnią wolno spadały kolejne płatki śniegu było najpiękniej. Wtedy miałam wrażenie, że czas stanął w miejscu. Nie lubiłam wychodzić ze swojego pokoju kiedy rodzina była w domu, czułam się tu najlepiej; bez wkurzającego ojca. Oboje udajemy, że wszystko jest okej, ale tak naprawdę  prowadzimy wojnę. Nawet o drobiazgi  wybucha afera. Kiedy odkrył, że mam twitter’a, tak się wkurwił, że w poszukiwaniu  nie wiadomo czego, wypierdolił mi wszystkie książki z szafki. Oczywiście to ja musiałam je sprzątać. Kidy zbierałam ostatnie książki, aby ułożyć je z powrotem na półce, zaczął mi przeglądać historię wyszukiwarki… Zaczęłam się z nim kłócić i mój laptop prawie wyleciał przez okno. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że nigdy się nie przepraszamy, a kilka dni po kłótni znowu udajemy, że wszystko jest dobrze. I tak w kółko. Ale nigdy nie będzie dobrze. On o ty nie wie ale ja mam powód o który się zawsze wkurzam. Teraz kiedy tak siedzę przy oknie jest cicho i spokojnie. Jak na wieczór idealnie. Trochę głupio mi się do tego przyznać, ale lubię chodzić do szkoły. Czuję się tam dużo swobodniej i pewniej niż w domu. Nie mam z nikim problemów. Zdarza się, że ktoś jest irytujący ale no cóż, ja po prostu przymykam na nich oko. Każdy ma przecież jakieś wady. Mam wrażenie, że ludzie nawet mnie lubią. Zwykle jestem pogodna, kiedy widzę, że ktoś ma problem to staję w jego obronie. Nieważne czy dojdzie do ostrej wymiany zdań czy do przepychanek. Mogę komuś przypierdolić, nie boję się tego.
Ciszę w pokoju przerwał nagle dobrze mi znany dźwięk przychodzącego sms’a. Wzięłam telefon do ręki. Kidy zobaczyłam kto jest autorem wiadomości, od razu się uśmiechnęłam. Amanda. Najfajniejsza dziewczyna jaką znam. Przyjaźnimy się w sumie od pierwszej klasy podstawówki, wie o mnie wszystko. Czasami jest dziecinna i denerwująca, ale nikt by mi jej nie zastąpił.
-„ Gdzie jesteś??”- przeczytałam wiadomość na głos. No tak. Przecież umówiłyśmy się do niej na noc.
-„ Za pół godziny będę”- szybko jej odpisałam.  Na szczęście nie mieszka daleko. 10 minut drogi pieszo, ale w tej chwili prawdziwą sztuką będzie wyjście z domu.

Niby rodzice już wczoraj pozwolili mi iść, ale miałam tam być już dobrą godzinę temu i gdyby zobaczyli, że dopiero teraz mam zamiar wyjść, od razu znaleźli by powody i mieli wąty, że mam nie iść. Ale nie wchodzili do mojego pokoju od kąt wrócili z pracy i nie truli mi dupy od przyjścia do domu. Może pomyśleli, że już wyszłam. Szybko spakowałam kilka rzeczy do torby i założyłam sobie ją przez ramię wcześniej zakładając ciepłą bluzę i skejty. Zgasiłam światło w pokoju i otworzyłam okno. Starałam się zachowywać jak najciszej. Stanęłam na parapecie i przeszłam  na druga stronę. Przymknęłam okno i kucnęłam, opierając się rękami o zimne płytki mojego dachu. Cieszę się, że mój pokój znajduje się nad wejściem do domu, bo bez trudu wskoczyłam na daszek, który był postawiony nad drzwiami frontowymi i chwytając rynnę, zeskoczyłam na ziemię. Szybko wybiegłam na chodnik przed domem. Przy furtce stała nasza skrzynka na listy. Oczywiście zapomnieli z niej wyjąć poczty. Chwyciłam klapkę, na której namalowane było dużymi literami nazwiska „Shay” i przejrzałam listy. Same rachunki. Włożyłam  je z powrotem do skrzynki i skręciłam w lewo. Śnieg wciąż prószył i czując co jakiś czas jak zimny płatek spada na mój policzek, włożyłam na głowę kaptur i ruszyłam przed siebie. Mijałam dom za domem, aż w końcu znalazłam się przed działką Amy. Był dopiero początek grudnia, ale przed wejściem do ich domu stał już świecący się Mikołaj a na dachu były już zawieszone lampki. Zapukałam do drzwi, a ze środka dobiegł głośny tupot. Ama prawie od razu pokazała się w drzwiach i rzuciła mi się na szyję.
- Cześć!! Coś się tak opierdalała?!-  Spytała się uśmiechnięta. Tak, no jasne. Amanda i jej bezpośredniość.  
- Przepraszam, musiałam wychodzić przez okno.
- Aha. Chodź na górę. -  Przyjęła ta wiadomość jakby nigdy nic. Wiedziała o wszystkich moich problemach i nie zadawała niepotrzebnych pytań. Ale była tez jak żywy wulkan energii, radości i optymizmu. Normalnie jakby miała zaraz odlecieć na jednorożcu do krainy tęczy. Kiedy się z nią rozmawia, od razu można stwierdzić, że  jest zbyt wylewna i przesadnie coś przeżywa. Ja mam w sobie pewien spokój, coś takiego jakby mrok i dlatego nigdy nie zmienię się w księżniczkę na jednorożcu , i ona o tym wie.


- Wolna chata? Super. – poczułam wyraźną ulgę, kiedy zobaczyłam, że jej rodzice wybyli. Z niewiadomych dla mnie powodów ,jej mama mnie nienawidzi. Zawsze jak mnie widzi, patrzy się na mnie jakbym była barbarzyńcom.  Ja wtedy uśmiecham się do niej najpromienniej i najszerzej jak tylko potrafię a ona wkurza się jeszcze bardziej.  Lubię czasem prowokować ludzi. Nie jestem i nigdy nie będę wzorowym dzieckiem, lubię być wkurzająca, prowokacyjna, czasem komuś przyłożyć. Tak już bywa.
_________________________________________________________________

No i jest !  Jestem naprawdę dumna z tego rozdziału :)) Nie jest może jakiś mega długi ale i tak :)

                                                       CZYTASZ =  KOMENTUJESZ
Jeśli przeczytaliście to proszę o jakikolwiek komentarz. Co bym mogła zmienić czy jest okej. Chcę wiedzieć, że mam to dla kogo pisać :)) drugi rozdział powinnam dodać do końca tygodnia. pa  ^^

środa, 8 stycznia 2014

Prolog

Każdy myśli, że gdy jest się szkolna gwiazdą, można robić co tylko się zechce, życie jest jak z bajki, wszystko jest takie proste i nikt nie może się z taką osobą równać.
Ale czy tak jest na prawdę? Popularność nie jest jednak kluczem do prawdziwej miłości, bo to uczucie nie jest zależne od tego ile osób Cię kojarzy.
Niall i Alex są razem już prawie 2 lata. Jednak kiedy dziewczyna poczuła, że gdy ona zaangażowała się w związek, on nie przywiązuje do tego takiej wartości i stara się bawić.Granie w zespole z kumplami,piłka nożna, chodzenie do klubów; dziwnie się zachowuje kiedy rozmawiają i nagle podchodzą do niego kumple. 16-latka nie wie czy jego uczucia są stałe i czy dojrzał do miłości, którą ona może mu dać, i którą on dałby jej; jednak niedługo pozna kogoś, kto będzie w stanie jej ją dać. Bo kiedy Niall jest zajęty dobrą zabawą, może stracić to, co jest dla niego ważne.
________________________________________________________________________________

No i jest :) do końca tego tygodnia postaram się już wrzucić 1 rozdział :) mam nadzieję, że prolog was zainteresował, a jeśli tak to czy moglibyście napisać jakiś komentarz?? :) Chcę po prostu wiedzieć,że mam dla kogo to pisać xx Jeśli będziecie mieli jakieś pytania to to jest mój twitter : @Peeta_Horan
papa <3
autor:
knypcio xx

wtorek, 7 stycznia 2014

Siema!!

JOŁŁ !! JEST TO MÓJ PIERWSZY BLOG I MAM NADZIEJĘ, ŻE WAM SIĘ  SPODOBA. CHCĘ NAPISAĆ FF O JOSH'U I NIALL'U, ZAWSZE LUBIŁAM PISAĆ :) DO PIĄTKU POSTARAM SIĘ ZROBIĆ ŁADNY WYGLĄD BLOGA ( PODKREŚLAM ŻE TO MÓJ PIERWSZY BLOG WIĘC BŁAGAM  NIE WKURZAJCIE SIĘ JAKBY COŚ POSZŁO NIE TAK :) ) JUTRO POSTARAM SIĘ JUŻ ZAMIEŚCIĆ  PROLOG JAKO TAKI WSTĘP A DO NIEDZIELI PIERWSZY ROZDZIAŁ :)) NARKA
 ola xx